Już dziś zarezerwuj termin dla siebie. Zadzwoń!

Marcin Kubiak
Tel.: 505 960 550
remontydlakazdego@wp.pl
Październik 2018
poniedziałek wtorek środa czwartek piątek sobota niedziela

Sprzątanie dla każdego!

Dezynfekcja Ozonowanie
Ozon jest alotropową odmianą tlenu. Jest niebieskim, cięższym od powietrza gazem, o charakterystycznym ostrym zapachu, odczuwalnym już w bardzo małych stężeniach. Dzięki czemu wykrycie jego obecności i uniknięcie zatrucia ozonem nie stwarza dużego niebezpieczeństwa. Czytaj dalej

Czas na zmiany

Już dziś zarezerwój termin dla siebie!
Rezerwacje - zadzwoń

Marcin Kubiak
505 960 550

20 LAT DOŚWIADCZENIA

buywindows10key windows 10 key online buy http://www.cdkeypascher.com/ http://www.productkeysale.com http://www.mmkey.net

Żarty o budowlańcach

Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta:
– Nie lepiej byłoby na taczce?
– Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie.

Bezrobotny robotnik na budowę szuka pracy. Idzie do majstra, a ten pyta:
– Co może pan robić?
– Mogę kopać – odpowiada bezrobotny.
– A co jeszcze może pan robić?
– Mogę nie kopać…

Na budowie Nowak lata w te i z powrotem z pustą taczką. Widząc to kierownik, pyta:
– Co tak z tą pustą taczką latacie?
– Panie kierowniku – mówi Nowak – taki zapierdol, że nie ma kiedy załadować.

Budowlaniec do majstra:
– Panie majster łopata mi się złamała!
– To się oprzyj o betoniarkę!

Na budowie słychać okrzyk:
– Franek, podaj kur.. tą cegłę!
Przechodzący zwraca uwagę:
– Może tak delikatniej…
– Dobra – Franek, podaj kur.. tę cegiełkę!

Spotyka się dwóch budowlańców:
– Mietek, jadłeś dzisiaj śniadanie?
– No co ty, ani kropelki!

Facet przychodzi do sklepu i prosi:

– Proszę cztery gwoździe.
Po chwili wraca i się skarży:
– Panie, ale to nie od tej ściany.

Dwaj robotnicy na budowie rzucają monetę.
– Jak wypadnie reszka, gramy w karty – mówi jeden.
– Jak wypadnie orzeł, idziemy na piwo – dodaje drugi.
– A jak stanie na sztorc?
– Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty…

Na budowie idzie sobie robotnik i ciągnie za sobą łańcuch. Spotyka go majster i krzyczy:
– Na cholerę ciągniesz ten łańcuch???!!!
– A co mam go pchać?! Ze spokojem odpowiada robotnik.

Robotnik krzyczy do majstra:
– Majster, Edek spadł z rusztowania!
– To mu wyjmijcie ręce z kieszeni… Będzie wypadek przy pracy.

Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta:
– Nie lepiej byłoby na taczce?
– Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie.

Na budowie Nowak lata w te i z powrotem z pustą taczką. Widząc to kierownik, pyta:

– Co tak z tą pustą taczką latacie?
– Panie kierowniku – mówi Nowak – taki zapierdol, że nie ma kiedy załadować.

Budowlaniec do majstra:
– Panie majster łopata mi się złamała!
– To się oprzyj o betoniarkę!

Na budowie słychać okrzyk:
– Franek, podaj kur.. tą cegłę!
Przechodzący zwraca uwagę:
– Może tak delikatniej…
– Dobra – Franek, podaj kur.. tę cegiełkę!

Spotyka się dwóch budowlańców:
– Mietek, jadłeś dzisiaj śniadanie?
– No co ty, ani kropelki!

Na pustym jeszcze placu budowy brygadzista staje przed robotnikami i mówi:
– Panowie rozpoczynamy i pamiętajcie: budujemy solidnie, bez fuszerki, bez wynoszenia na lewo materiałów. Budujemy najlepiej jak umiemy, bo budujemy dla siebie.
– A co to będzie? – pyta się jeden z robotników.
– Izba Wytrzeźwień.
– Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy.
– Jak to w trzy oczy? chyba w cztery oczy?
– Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuję jedno oko trzeba będzie przymknąć.

Facet przychodzi do sklepu i prosi:
– Proszę cztery gwoździe.
Po chwili wraca i się skarży:
– Panie, ale to nie od tej ściany.

Dwaj robotnicy na budowie rzucają monetę.
– Jak wypadnie reszka, gramy w karty – mówi jeden.
– Jak wypadnie orzeł, idziemy na piwo – dodaje drugi.
– A jak stanie na sztorc?
– Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty…

Na budowie idzie sobie robotnik i ciągnie za sobą łańcuch. Spotyka go majster i krzyczy:
– Na cholerę ciągniesz ten łańcuch???!!!
– A co mam go pchać?! Ze spokojem odpowiada robotnik.

Robotnik krzyczy do majstra:
– Majster, Edek spadł z rusztowania!
– To mu wyjmijcie ręce z kieszeni… Będzie wypadek przy pracy.

Robotnik wykonuje swoją pracę w 4 dni i 5 godzin. Pijany robotnik tę samą pracę wykonuje w 7 dni i 8 godzin. Na budowie pracuje 7 robotników i 1 majster nadzorujący. Majster przychodzi trzeźwy na budowę co 3 dzień, a do sklepu monopolowego jest 13 minut biegiem.

Oblicz zysk sklepu monopolowego, gdy budowany jest dom dwukondygnacyjny?

Budowlaniec zawsze ciężko pracuje:

– To jest mój najnowszy realistyczny obraz „Pracujący tynkarze”
– Jak to pracujący, przecież oni siedzą i palą!
– Przecież powiedziałem: obraz realistyczny.

Do pracy na budowie zatrudnia się robotnik:

– Co pan umie robić?
– Mogę kopać.
– A jeszcze?
– Mogę nie kopać..
– A schody potrafi pan zbudować?
– Mogę.. Tylko trzeba długo kopać…

– Tato – spytał Jasiu – czy tę budowę ogrodzili, żeby nikt nie widział, co tam robią?
– Nie, synku, żeby nikt nie widział, że tam nic nie robią…

Dwaj robotnicy na budowie rzucają monetę.
– Jak wypadnie reszka, gramy w karty – mówi jeden.
– Jak wypadnie orzeł, idziemy na piwo – dodaje drugi.
– A jak stanie na sztorc?
– Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty…
Dwóch robotników niesie deskę. Przychodzi kierownik i pyta:
– Dlaczego niesiecie tą deskę we dwóch?
– Bo trzeci jest na zwolnieniu.

Majster na budowie pyta się robotnika:
– Dlaczego Ty nosisz po jednej desce, a Nowak po dwie?
– Bo to leń. Nie chce mu się dwa razy chodzić.
Na budowie: Przychodzi facet i się pyta:
– Ilu was tu pracuje?
– Z majstrem, czy bez?
– Z majstrem.
– 9.
– A bez?
– Bez majstra, to tu nikt nie pracuje.

Jeden robotnik rozdeptał ślimaczka. Kolega go pyta:
– Ty, dlaczego rozdeptałeś tego biednego ślimaczka?
– Nie wytrzymałem, cały dzień za mną łaził.

Jeżeli już trzeci dzień nie chce ci się pracować, to znaczy, że to środa…

Majster wchodzi do remontowanego pokoju i wrzeszczy:
– Ile razy mówiłem, żeby nie palić w czasie pracy?!
Na co jeden z pracowników, plując na podłogę mówi:
– A kto tu pracuje?

Kierownik do majstra:
– Ale nieporządek na tej budowie! Betoniarka nieczyszczona od miesiąca, cegły niepoukładane od miesiąca, cement nieprzykryty od miesiąca…
Majster:
– A czy to moja wina? Ja tu pracuję dopiero od dwóch tygodni!

Zakończono budowę domu. Inwestor ogląda nowy budynek i widzi na fasadzie ogromne, brązowe, krzywe kręgi. Pyta więc kierownika:

– Co to jest?
– Wszystko zgodnie z planem.- dumnie odpowiada kierownik i podaje inwestorowi papiery.
Inwestor przegląda plan:
– Kretynie! Przecież to architekci na szkice kubki z kawą postawili!

Klientka dzwoni do elektryka:
– Przecież prosiłam pana wczoraj przyjść i zreperować mi dzwonek.
– Byłem u pani! Zadzwoniłem, nikt mi nie otworzył i poszedłem sobie.
Zdenerwowany murarz krzyczy do kierownika budowy:
– Kierowniku, zawalił się blok, który wczoraj wykańczaliśmy!
– Cholera, a nie mówiłem, żeby nie zdejmować rusztowań przed przyklejeniem tapet?
Spotykają się dwaj budowlańcy w czasach kryzysu:

– Jak Ty to robisz, że Twój dom jeszcze wciąż się nie zawalił?
– Ładuje 10 worków piasku i jeden worek cementu.
– To jednak dodajesz cement?!

Rozmawiają dwie dusze w raju:
– Jak ty umarłeś?
– Pracowałem na budowie, z rusztowań spadłem.. A ty?
– Trzeba było uważać, na kogo spadasz!
Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta:
– Nie lepiej byłoby na taczce?
– Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie.

Na budowie idzie sobie robotnik i ciągnie za sobą łańcuch. Spotyka go majster i krzyczy:
– Na cholerę ciągniesz ten łańcuch???!!!
– A co mam go pchać?! – Ze spokojem odpowiada robotnik.

Dwóch murarzy stawia ścianę. Nagle jeden mówi do drugiego:
– Widzisz mnie?
– Nie.
– No to ściana solidnie postawiona.

Rozkopana Aleja Piłsudskiego.
Tuż przed wejściem do budynku leży zardzewiała żelazna rura. Kierownik budowy woła przechodzącego obok pracownika, Wietnamczyka:
– Dao, zawołaj Mingh i usuńcie tę rurę.
Dao po pół godzinie wraca i mówi:
– Siefie, zia cięśkie.
– No to weź jeszcze trzech innych rodaków i razem to wynieście.
Za 10 minut Dao wraca:
– Siefie, zia cięśkie!
Kierownik się zdenerwował i krzyknął:
– KURNA! To weź wszystkich kolegów i wypieprzcie wreszcie tę rurę!
Po godzinie:
– Siefie, ta rura zia klótka!

Inspekcja BHP. Jeden z inspektorów cały czas wytyka robotnikom obsługującym wyrzynarkę brak zachowania należytych zasad bezpieczeństwa. W końcu jeden z majstrów zdenerwowany mówi do gościa:
– Co mi pan będziesz p**rdolił jakieś farmazony, 10 lat tu pracuję i robotę znam jak swoje trzy palce.

Dwaj faceci wnoszą fortepian na 8 piętro. Jeden mówi:
-Mam złą i dobrą wiadomość.
-Zaczynaj od dobrej- mówi drugi.
-Zostały nam jeszcze 2 piętra.
-A zła?
-Chyba pomyliłem bloki!

Malarz do ucznia:
– Idź maluj okna.
Po godzinie uczeń do malarza:
– Okna pomalowałem, ramy też mam malować?
Malarz maluje ścianę. Do niego podchodzi murarz:
– Henku, mocno się trzymasz za pędzel?
– Tak..
– No to zabieram drabinę…

Elektrycy z dwudziestoletnim stażem:
Na budowie majster woła:
– Edek! Chodź na chwilę!
– Co?
– Potrzymaj ten drucik.
Edek posłusznie chwyta kabelek, po czym pyta:
– I co?
– Nic, widocznie faza jest w tym drugim

Inspektor inwestora odbiera inwestycję. Kierownik budowy z dumą prowadzi go do wielkiej dziury w ziemi, tak z pięć metrów średnicy. Zaglądają, a tam w głębi, jakieś 50 metrów w dół, kręci się wielki reflektor.
– Co to niby ma być? – lekko zdziwił się inspektor.
– No jakże, wszyściuteńko dokładnie zgodnie z rysunkiem! – oburzył się kierownik budowy podsuwając mu papier pod nos.
Inspektor obróciwszy rysunek o 180 stopni: To miała być latarnia morska. L A T A R N I A M O R S K A!

Fachowe porady, czyli jak trysnąć prawdziwą inteligencją:

Kobieta w sklepie z materiałami budowlanymi pyta o radę sprzedawcę:
– Mam troje dzieci.. Jeden pięciolatek, drugi dopiero skończył 2, a trzeciemu będzie 10… Czym Pan poradzi mi wyłożyć podłogę w pokoju dziecięcym?
Sprzedawca po chwili namysłu:
– Najlepiej by było asfaltem…
Rozmawia dwóch architektów, jeden z dzieckiem, drugi bez. I ten bez dziecka mówi do tego drugiego:
– To twoje?
– Moje
Przygląda się chwilę z uwagą po czym dodaje:
– No fajne, ale ja bym zrobił inaczej…
W jednej z sal targów budowlanych trwa prezentacja wyrobów cegielni:
– Szanowni Państwo, przed nami znajduje się najnowsza nietłukąca się cegła (do cegły podchodzi budowlaniec z młotkiem), jest ona wykonana z bardzo trwałego materiału (budowlaniec zamachuje się) i za chwilę w tym się upewnimy (budowlaniec uderza, cegła rozpada się na drobne kawałki)… a tak, szanowni Państwo… cegła wygląda od wewnątrz…
Klient:
– Czy te ściany nie są zbyt cienkie?…
Budowniczy:
– Nieee..! Przecież jeszcze wyłożymy tapetami…

Dwaj budowniczowie sprawdzają izolację dźwiękową w nowo wybudowanym mieszkaniu:
– Heniu, słyszysz mnie?
– Nie krzycz, ja cię widzę!
Do firmy przyszedł hydraulik naprawić WC. Wchodzi do sekretariatu i pyta:
– No to gdzie jest ten sracz?
Sekretarka nieśmiało odpowiada: – Szef jest właśnie na obiedzie.
– Ale Pani mnie źle zrozumiała. Mam na myśli te dwa zera…
– Zastępcy mają naradę…
– Ale Pani złota, ja się pytam, gdzie tu się gówno robi?
– Aha… rachunkowość jest piętro wyżej…
Przychodzi facet do pracy i pyta się:
– Mogę u pana pracować?
– Może pan a zna pan angielski?
– A po co mi angielski na polskiej budowie w Polsce?
– Pokaże panu po co.
Idą na budowę i facet woła:
– Łom dej!
– Co dej!?
– Łom dej!
– Gdzie dej!?
– Tu dej!
– OK!

Inne mądrości budowlane:

Odwiedzalność stron firm budowlanych nigdy nie jest taka dobra, jak po sprzedaniu nowo wybudowanych mieszkań…

-Po czym najłatwiej poznasz że masz remont?
-Nogi wycierasz wychodząc z mieszkania.
– Dlaczego blondynka nie ma drzwi w łazience?
– Aby nie podglądać jej przez dziurkę od klucza.
Majster poucza robotników.
– Słuchajcie, jutro przyjeżdża komisja odbiorcza. Cokolwiek by się nie działo, udawajcie, że tak miało być. Komisja przyjeżdża, zaczyna oglądać budynek, a tu pierdut – jedna ze ścian się składa. Stojący obok robotnik patrzy na zegarek i mówi:
– No tak: 10:43. Wszystko zgodnie z harmonogramem.
– Panie majster, Kowalski spadł z rusztowania!
– To powiedzcie mu, żeby już nie wchodził na górę, bo zaraz fajrant…
– Ale on chyba wie, bo przelatywał koło zegara…
Co porabiasz zawodowo?
– Jestem architektem krajobrazu.
– O, a na czym to polega?
– Pracuję na buldożerze.
Facet w roboczym ubraniu, ubrudzony cementem, w autosalonie:
– A ile kosztuje Bentley GT coupe?
– 250 000 euro.
– Cholera… A na kredyt? Na rok?
– 25 000 euro miesięcznie.
– Dużo, kurde… A na dwa lata?
– 12 500 euro miesięcznie.
– Ja pierdolę, też niemało…
– To może miałby pan ochotę na tańszy samochód?
– Ochotę bym miał, ale płyta nam się przewróciła na taki…

Rozmawia dwóch betoniarzy:
– I jak Ci się podoba Twoja praca? – pyta jeden drugiego.
– Strasznie obrzydliwa jest.
– ??????
– Wczoraj, jak mieszałem zaprawę, znalazłem włosa. Myślałem, że się porzygam.

Remont dachu biurowca……jakiś pracuś dostał sraczki więc załatwił się na dachu, podtarł papierkiem po śniadanku, zawiał wiaterek i osrany papier poszybował z dachu prosto w kierunku otwartego okna prezesa-zleceniodawcy. Wystraszony pracownik szybko pośpieszył do biura pana prezesa aby zapobiec dotarciu przesyłki. Po chwili wraca, a koledzy:
– Zdążyłeś???
– Nie!!! Już podpisał!!!

Święty Piotr ogłasza przetarg na budowę bramy do nieba.
Do przetargu zgłasza się Chińczyk, Niemiec i Polak.
Piotr pyta Chińczyka, ile ta brama u niego miała by kosztować. Chińczyk mówi, no jakieś 20 tys. A skąd takie koszta? 10 tys. materiał plus 5 tys. robocizna a 5 tys. to mój zarobek.
Piotr pyta Niemca o koszt, Niemiec mówi 50 tys. A czemu tyle, pyta Święty Piotr? Na to Niemiec: 20 tys. solidny materiał, 20 tys. dobra niemiecka robota i 10 tys. mojego zarobku.
To samo pytanie zadaje Polakowi. U Polaka brama ma kosztować 100 tys. Czemu tak drogo, pyta Święty Piotr? Na to Polak: 40 tys. dla Ciebie, 40 tys. dla mnie, a Chińczyk za 20 tys. bramę zrobi.

Co to jest? :Małe, żółte i kopie?
-Mini koparka…
Co to jest? :Małe, czarne i kopie?
-Cień mini koparki…

Ranek. Prezes zakładu budowlanego przyszedł do pracy. Nagle z gabinetu rozdają się okropne wrzaski. Wystraszona sekretarka wbiega do szefa.
Szef:
– Gdzie kurz ze stołu?
Sekretarka:
– Z rana wszystko wysprzątałam…
Szef:
– Idiotka!!! Zapisałem tam wczoraj ważne numery telefonów!

Lekarzowi popsuł się zlewozmywak. On wezwał hydraulika. Fachowiec z 3 min. gdzieś postukał, coś wkręcił i ogłosił cenę:
– 150 zł.
– Czy pan oszalał, za 3 min. pracy?!! Ja jestem neurochirurgiem i nie dostaję takich pieniędzy!
Na to hydraulik:
– Gdy ja pracowałem jako neurochirurg, mnie też tyle nie płacili..
Kilka godzin przed Sylwestrem u lekarza w kuchni zatkał się zlewozmywak. Dzwoni do hydraulika, tamten zdziwiony:
– Czy pan oszalał? Za godzinę święto!!!
– A jak my, lekarze?! W każdą pogodę, dzień i w nocy idziemy do naszych chorych!
– Pan jest naszym lekarzem? Za chwilę będę.
Hydraulik przyszedł, uważnie obejrzał zlewozmywak, wybrał z kieszeni jakiś biały proszek, wsypał i powiedział:
– Jeżeli po tygodniu nie będzie lepiej, niech pan do mnie zadzwoni…
Dacharz pośliznął się, spada w dół i myśli:
– Panie Boże, uratuj mnie proszę… Jeżeli zostanę żywy, nie będę więcej pił, rzucę palić, będę sumiennym robotnikiem….
Spadł na piasek i nawet się nie skaleczył. Wstał, otrząsnął się i pomyślał:
– Jakie bzdury mi czasem do głowy przychodzą….

Koniec dnia pracy, kierownik wchodzi na plac budowy i widzi, że malarz już czyści narzędzia. Kierownik:
– Panie Piotrze! Nie wstyd panu, jest dopiero 17:20, do końca pracy jeszcze 40 minut, a pan już się zbiera do domu!
Malarz:
– Panie kierowniku, widzi pan, dopóki narzędzia poskładam, podłogę sprzątnę, śmiecia wyniosę, ręce umyję, dopóki się przebiorę – już dzień pracy się skończy…
Kierownik:
– Panie Piotrze, nie ma pan racji… Ja, na przykład, zaczynam się zbierać do domu równo o 18:00!
Malarz:
– Ale pan nie ma co zbierać, tyle że zamknąć gębę i iść!

Nasi partnerzy

TYTUŁ PROMOCJI